L O A D I N G
blog banner

Wędrówki smaków – kuchnia Wietnamu

na skróty

Nasze podróże nierozłącznie kojarzą nam się z poznawaniem świata od kuchni. Dosłownie i w przenośni. W każdym nowym miejscu, w którym jesteśmy chcemy spróbować czegoś miejscowego, czegoś nowego. Jednym z głównych powodów, dla którego na zeszłoroczne wakacje wybraliśmy się do Wietnamu, jest własnie to, że nazywany jest tyglem smaków. Druga sprawa, że chcieliśmy dokończyć naszą podróż przez Azję, która musiała zostać przerwana w Indiach.

 

Prawie robi wielką różnicę!

Lecąc do Wietnamu nastawialiśmy się na podobne smaki, których mogliśmy już doświadczyć w Tajlandii, ponieważ bliskie sąsiedztwo wszystkich czterech krajów Azji Południowo-Wschodniej pozwoliło nam domniemać, iż kuchnie te będą się przenikać. Faktem jest, że egzotyka obu kuchni dokonuje abordażu kubków smakowych i nie bierze jeńców. Osoba, która pierwszy raz ma styczność z tak nowymi smakami może uznać, że niewiele się od siebie różnią. Nabierając doświadczenia w kucharzeniu w stylu azjatyckim, którym jesteśmy po uszy zakochani, nauczyliśmy się zauważać drobne niuanse. Z czasem zaczęły one być ogromnymi przepaściami. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że różnic pomiędzy kuchnią Tajską, a Wietnamską jest wiele!

Obiad u naszych gospodarzy w Wietnamie
Obiad u naszych gospodarzy w Wietnamie

Wietnam rajem dla smakoszy

Gdybyśmy mogli stworzyć listę przebojów kulinarnych wszech czasów to drużynowo Wietnam mógłby się pokusić o medal, ponieważ w pierwszej dziesiątce z pewnością znalazłyby się sajgonki, Pho czy debiutujące w tym sezonie Bahn Mi – niby kanapki na sterydach, lecz dla mnie są hitem. To co łączy te wszystkie potrawy, a nadaje im charakterystycznego smaku to klucz kuchni wietnamskiej – kolendra. Ta niebiańska roślina została zesłana na ziemię jako serum na dziurę w przyprawach tworząc odłam smakowy, którego wszystkim brakowało. Czysta, rześka świeżość, jak eksplodująca wiosna w połowie kwietnia, jest jaskrawozielona i tak też smakuje. To jest ten charakteryzujący wietnamską kuchnię smak.

Rybka zawsze spoko
Rybka zawsze spoko

Pho-czekaj będzie lepsze

W zupie Pho Bo, która jest egzotycznym odpowiednikiem rosołu znajdziemy kolendrę pod postacią uprażonych w towarzystwie anyżu i kardamonu nasion. Długo i wolno gotowany bulion na wołowym mięsie i ogonie podaje się z makaronem ryżowym oraz świeżym surowym mięsem wołowym pokrojonym w cienkie plasterki, które dopiero podczas zalewania wrzącym Pho poddawane są obróbce termicznej. To wszystko przyozdabia się świeżą miętą, oraz, a jakby inaczej, liśćmi kolendry. Jak to mówią w Wietnamie – Just Pho It!

 

Wietnamskie dziwolągi

Mimo całego dobrodziejstwa Wietnamu znajdą się również kwiatki, których normalnie nie odważyłbyś się tknąć. Owiany mroczną sławą Durian, śmierdzący podgniłą cebulą zalaną syropem cukrowym, albo placki Seawarms. Te pozornie przypominające placki ziemniaczane twory, są jednak zrobione z obślizgłych robaków. Fuuuuuu… no, ale nasza ciekawość nie pozwoliła nam ich nie spróbować. Ta sama ciekawość skłoniła nas do urządzenia sobie owocowego wieczorku! Wybraliśmy się ze, spotkanymi akurat w Ha Long, znajomymi na wieczorny targ, żeby zakupić po jednym z każdego rodzaju owoców, które wpadną nam w oko. Jackfruit, Papaja, Mango, Longan, Jabłko cukrowe (flaszowiec łuskowaty) i wiele, wiele więcej. Wszystko było mniej lub bardziej pyszne! Lecz nie obyło się bez wtop. Połasiliśmy się na śliczną, ale niesamowicie drogą Rękę Buddy, która w smaku okazała się skórką z cytryny.

Owocowa uczta
Owocowa uczta

Wietnamskie Sajgonki, Ho Chi Minh-ki, a może Springrollsy?

O tak, jak już sama nazwa wskazuje, że to danie wywodzi się prosto z Wietnamu. Niegdyś Stolicą Wietnamu był właśnie Sajgon, jednak perypetie historyczne sprawiły, że wpierw zmieniono nazwę na Ho Chi Minh, a później stolicę przeniesiono do Hanoi. W kulinarnym kontekście rzecz ujmując było to błędem. Sajgonki najlepiej oddają tętniący życiem, wymieszany, wieloskładnikowy, obsmażony na głębokim oleju Wietnam. Wietnam to sajgonki, sajgonki to Wietnam. Wracając do kontekstu historycznego nie może zabraknąć wątku francuskiego. Francuzi sprowadzili do Wietnamu kulturę picia kawy Jednak w kraju tym niezwykle trudno było o “normalne” krowie mleko. Wietnamczycy postanowili więc stworzyć swój własny odpowiednik – Egg Coffee. Warte spróbowania jako ciekawostka, ale na dłuższą metę to po prostu kawa z koglem moglem i skondensowanym mlekiem w tubce.

 

Cooking Classes

Szkoła gotowania była jednym z punktów must do. Nie wyjechalibyśmy spełnieni, gdybyśmy nie mogli wywieźć z tego pysznego kraju nieco tajników ichniejszej kuchni. To właśnie dzięki Phoenix, u której braliśmy ów lekcje, poznaliśmy Seawarms Pancakes oraz szczegóły gotowania Pho. Po zakończonym kursie dostaliśmy certyfikat potwierdzający nasze umiejętności oraz małą biblię z wietnamskimi przepisami właśnie od Huyen. Najlepsza pho wychodzi nam właśnie według zawartej w tej książeczce receptury, którą postanowiliśmy przemycić na naszego bloga do kolejnego wpisu. Wszystkich zaciekawionych smakoszy zapraszamy tutaj.

Cooking classes
Cooking classes

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *