L O A D I N G
blog banner

Ukryty klejnot Podkarpacia. Skały Czarnorzeckie na Pogórzu Dynowskim.

na skróty

To miał być szybki wypad w Bieszczady. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Odwiedziny u rodziny, a jednocześnie krótki spacer po połoninach. Przekornie okazało się, że to jednak nie Bieszczady będą wisieńką na torcie wycieczki, a podkrośnieńskie Pogórze Dynowskie.

Pastelowe cienie kładzie

Tak się składa, że to właśnie na Pogórzu Dynowskim byliśmy w odwiedzinach w długi weekend czerwcowy. Wybierając się w te okolice jedyne co przyszło mi na myśl to stosunkowa bliskość Bieszczad. Pomyślałem, że jak już jadę pod Rzeszów to w Bieszczady jest rzut beretem. Takim dwugodzinnym, ale nadal beretem. Jak też sobie wymyśliłem tak też uczyniłem. Wyruszając o piątej rano, zameldowałem się kilka minut po ósmej kiedy większość domowników jeszcze spała. Zebrałem chętne Panie na spacer w Bieszczady i przed południem wychodziliśmy już na niebieski szlak w kierunku Wielkiej Rawki. Jak to w lipcu w Bieszczadach oczywiście zbierało się na burzę, o czym wspominałem już w poście o GSB. To skłoniło nas do powrotu przez Małą Rawkę i schronisko. Mimo znacznego ruchu i niepewnej pogody krajobraz był urokliwy. Rozsiane po niebie i rozpędzone wiatrem chmurzyska rzucały cienie na okoliczne góry odsłaniając co chwilę nowe widoki. Przywiodło mi to na myśl wers “Pocztówki z Beskidu”, w której jesień pastelowe cienie kładzie. Pewnie Wiesław Jarosz miał zupełnie co innego na myśli, ale spektakl którego reżyserem był wiatr zdawał się mieć podobną fabułę.

cienie
Pastelowe cienie kładzie

Bieszczadzki paradoks

To co miewam to nazywać “Bieszczadzkim paradoksem” jest tym co od Bieszczad mnie odstręcza. Przeżyj dziką przygodę w Bieszczadach, polski dziki zachód, rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady…. zamarzyło pół Polski i tak też zrobiło. Jak jest tego efekt? Biesy są dziś najbardziej zatłoczonymi górami po Tatrach w Polsce. Obecnie łatwiej przeżyć swoje Into the Wild w Soblówce niż w Ustrzykach Górnych. Czy mam na to jakąś receptę? Myślę, że taką samą jak na Tatry. Przyjechać tutaj ponownie na przełomie września i października, bądź spróbować zimowego skiturzenia po jedynych w Polsce połoninach.

tłoczno
Dzikie Bieszczady pełne turystów. Wielka Rawka – 1304 m n.p.m.

Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba!

Gdyby nie załamanie pogody pewnie wyruszylibyśmy wcześnie rano kierując się drogą 28 (jedną z moich ulubionych) w kierunku Pienin, aby zdobyć Trzy Korony. Cudem rankiem obudziła nas mgła i mżawka. Matka natura uratowała Zamek Kamieniec w Korczynie-Odrzykoniu i rez. Prządki od mojej bezczelnej arogancji. Wyruszywszy przed południem w stronę zamku nie sądziłem, że okalający go las skrywać będzie tak potężną armię formacji skalnych. Sam zamek nie ustępuje majestatowi tym jurajskim, a jego posadowienie na wysokiej skale przywodzi mi na myśl Leopold Klettersteig Riegersburg, która była naszą pierwszą ferratą. Zamek Kamieniec, który czasami leży w Korczynie, a znów w innym opisie w Odrzykoniu ma idealny potencjał do tego, aby stać się polskim odpowiednikiem austriackiego Riegersburg. Wodząc po skalistych ścianach zamku już jednym okiem widziałem jak można byłoby przeprowadzić tam “żelazną drogę”. Wracając do sporu o zamek to jest on wpisany głęboko w historię tego miejsca, a mur pośrodku oddzielający Korczynę i Odrzykoń jest najlepszym tego świadectwem. To właśnie Zamek Kamieniec był niegdyś we władaniu Aleksandra Fredry, a dzieje jego posiadłości skłoniły go do napisania “Zemsty”. Pomyśleć, że jeszcze kilka chwil wcześniej, byłem zażenowany pogodą, która pokrzyżowała pienińskie plany.

zamek
Zamek “Kamieniec” w Odrzykoniu/Korczynie

Nieodkryte skalne miasto

Piaskowcowych tworów skalnych prędzej szukalibyśmy w Górach Stołowych, albo u naszych południowych sąsiadów w Adrspaskich Skałach, bądź w Górach Łużyckich. Już sama okolica zamku świadczy o tym, że skałek tutaj nie brakuje, ale jakież było me zdziwienie, kiedy podjechaliśmy pod rezerwat Prządki. Wierzchowina Przątek usiana jest sterczącymi zerodowanymi w bulwiaste kształty piaskowcami wznoszącymi się na kilkanaście metrów od ziemi. Legenda głosi, że niegdyś dziewczęta chcące wyjść za mąż własnoręcznie uprząść miały nić na suknię ślubną. Tak też czyniły dwie siostry mieszkające na zamku. Jako, że ich śluby miały odbyć się w Wielki Poniedziałek to chcąc ukończyć swoje stroje pracowały nawet w niedzielę opuszczając nabożeństwo. Kiedy dowiedziała się o tym ich matka, wykrzyczała: “Obyście za karę skamieniały, przeklęte córki!” I oto obie córki zamieniły się w głazy, a z nimi matka, jako że nie umiała wychować córek w bojaźni bożej.

split
Poligon wspinaczkowy pod zamkiem.
ferrata
A gdyby tak tu poprowadzić ferratę?

Na wspin tylko na Pogórze Dynowskie!

Niestety w samym rezerwacie obowiązuje zakaz wspinania, mimo, że jedna ze skał była obita. Jednak głowa do góry, bo poza rezerwatem znajduje się prawdziwy poligon wspinaczkowy Rzeszowskiego Klubu Wysokogórskiego. W samym rejonie skał Czarnorzeckich znajduje się ponad 300 dróg wspinaczkowych! Jednak to nie wszystko, gdyż na południowych stokach Suchej Góry ukryte są gdzieś wejścia do dawnych sztolni. Na koniec zostawiam prawdziwy hit. Wszystkie te atrakcje znajdują się w promieniu 5km. Z pewnością kolejnym razem nie zapomnę wrzucić do bagażnika szpeju 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *