L O A D I N G
blog banner

Triglav. Droga przez Prag.

na skróty

Niektóre wierzchołki przyciągają niezależnie od swojej wysokości, czy poziomu trudności. Doskonałym przykładem zdaje się być Triglav. Choć bohater niniejszego wpisu jest bezsprzecznie najwyższym szczytem Słowenii oraz Alp Julijskich, to jego 2864 metry w szerszym kontekście alpejskim wypadają marnie. Sylwetka góry, czy trudności w zdobyciu również są przeciętne. Dlaczego więc stał się jest legendarny?

My Słowianie!

Nazwa Triglav, a raczej Trójgłów nie ma nic wspólnego ze kształtem góry, dlatego nie doszukujcie się w linii grani trzech wierzchołków. Pierwszy raz nazwa Triglav pojawia się w 1573 roku, a etymologię swoją zawdzięcza legendom słowiańskim. Niezaprzeczalnie my Polacy jesteśmy częścią większej nacji panującej niegdyś na ziemiach od Pomorza po południowe Bałkany. Choć dzielą nas od słoweńców setki kilometrów to nasza kultura jak i języki, którymi władamy do dziś są bardzo zbliżone. Czy jesteście świadomi tego, że Triglav możecie zobaczyć w Polsce? Oczywiście! Triglav (Trzygłów) ma swój pomnik w parku miejskim w Wolinie.

Triglav
Triglav – 2864

Drogą przez Prag

Wróćmy jednak na ziemię. Chcąc dostąpić zaszczytu zbliżenia się do Bóstwa Triglava mamy do wyboru kilka opcji, gdzie jedna z łatwiejszych wiedzie przez “Prag”. Czy jest to najłatwiejsza droga tego nie wiemy, gdyż jeszcze nie mieliśmy okazji wspinać się innymi trasami. Wiemy z relacji naszych świeżo upieczonych znajomych, że łatwo jest również dotrzeć do Domu na Kredarci (schronisko) od południa doliną Krma. Skupimy się jednak na trasie, którą my pokonaliśmy. 

Dol. Vrata o poranku

Uporczywy sypiący się dolomit.

Swoją wycieczkę zaczynamy na końcu drogi asfaltowej wcinającej się w dol. Vrata, u której wylotu sterczą pionowe ściany Triglava. Jeśli planujemy rozprawienie się ze szczytem w ciągu jednego dnia powinniśmy zameldować się na parkingu tuż po wschodzie. My wymarsz zaczęliśmy ok. 6:30.

UWAGA DYGRESJA TATRZAŃSKA: Parking w lipcu 2020 kosztował nas 3,5 eur. Tak, 3,5 euro. Sami nie wierzyliśmy i chcieliśmy zapłacić 35. Pan w kasie był mocno zniesmaczony, gdy wręczyliśmy mu banknot o wartości 50.

Grymas na twarzy pogłębił się, gdy oznajmiliśmy mu nasze plany wejścia i zejścia w jeden dzień. Niewzruszeni jego niską wiarą w nasze możliwości ruszyliśmy wgłąb doliny. Po kilkunastu minutach, tuż za Aljažev dom dochodzimy do rozwidlenia, gdzie do wyboru mamy Tominszkova Pot oraz Pot cez Prag. Czas podobny, ale z relacji w internetach doczytaliśmy, że opcja Prag jest łatwiejsza. Po niespełna godzinie za odbiciem na przeł. Luknje (zaznaczony biwak pod nią) przecinamy potok i rozpoczynamy bardziej ambitne podejście. Od tego momentu, aż do progu płaskowyżu Kotel droga w większości ubezpieczona jest prętami, a w 1/3 mamy do przejścia krótką ferratę. Na całym tym odcinku w mniejszym lub większym stopniu spacer utrudniać będzie nam dolomitowe osypujące się g***o. Wybaczcie kolokwializm, ale nie sposób nazwać tego dostojniej.

Trudności na drodze przez Prag

Naszym oczom ukazał się Bóg. Triglav.

Po wspięciu się po ostatnich prętach na próg Kotela pozostaje nam krótki, ale mozolny trawers, który kończy się przy połączeniu szlaków Tominskova Pot oraz Pot cez Prag. Miejsce to jest o tyle spektakularne, iż znajduje się u stóp kilkuset metrowej pionowej ściany Begunjski vrh, która sprawia wrażenie jakby miała zaraz spaść nam na głowy. Niebawem dotrzemy do kolejnego rozwidlenia, gdzie w lewo odbija wariant przez Dom Valentina i szczyt Kredaricy, a w prawo droga bezpośrednio do Dom na Kredarci. Przed samym schroniskiem napotkamy nieznaczne trudności techniczne, jednak prawdziwym utrapieniem jest kluczenie w pełnym słońcu w labiryncie białej skały. Koniecznie zabierzcie ze sobą okulary przeciwsłoneczne.

Ostatnie podjeście do Domu na Kredarci
Po środku Mały Triglav, po prawej jego właściwy szczyt. Na grani widoczni są turyści.

Ostatnia prosta. Wisieńka na torcie.

Przy schronisku Dom na Kredarci łączy się większość “dróg normalnych” na Triglav. Stąd rozpoczyna się słynna ekspozycyjna graniówka, będąca w porywach ferratą A/B. Samo przejście nie powinno sprawiać większych trudności, jednak przy większym natłoku warto się wpiąć. Chcąc, nie chcąc, ludzie to jak w każdych górach największe zagrożenie (tuż za nimi jest osypujące się “G”). Na nasze nieszczęście kiedy ruszyliśmy spod schroniska na szczyt spadła chmura kotłując się na nim przez kilka godzin. Po niespełna 7h od wyjścia z samochodu stajemy przy tablicy z napisem Triglav. Oprócz dumy, chwały i glorii na szczycie spotyka nas jeszcze Pan sprzedający piwo, grupka chłopaków opalających swój sukces oraz tabun turystów. Jest to jednak narodowa góra Słoweńców, więc samotnej kontemplacji gór tam nie zaznamy. Trasę powrotną zaplanowaliśmy tą samą drogą.

 

Droga na szczyt

Droga powrotna

DYGRESJA HARPAGANOWA: Nie potrzebnym było załatwienie Trójgłowego przeciwnika w jeden dzień, ponieważ korzystniej na noc w schronisku pozostać i o wschodzie na spokojnie to uczynić. ~YODA 

Na Skróty

Czasy przejścia: parking – (0:20) – rozwidlenie na Tominskova Pot – (0:45) – odbicie na przeł. Luknje – (2:15) – połączenie z Tominskova Pot – (2:00) – Triglavski Dom na Kredarci – (1:30) – Triglav.

Razem 6:50h z przerwą w schronisku, planowy czas 6:30h.

Droga powrotna z kolejną nieco dłuższą przerwą w schronisku kolejne 7h. (zmęczenie oraz osypujące się “G”).

Razem: 13:45h

Koszty: parking 3,5 eur; wstęp do parku 0 eur, ewentualny nocleg w schronisku (rezerwacja telefoniczna) 20 eur, obiad w schronisku: 7-10 eur, piwo 4

Podsumowanie

Wyjście na Triglav z dol. Vraty przez Prag to kilkunastogodzinna wyrypa, gdzie do podejścia mamy prawie DWA KILOMETRY przewyższenia. Oczywiście da się to zrobić bez noclegu w schronisku, tylko po co?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *