L O A D I N G
blog banner

Przekroczyć horyzont zdarzeń. Dalekie obserwacje.

na skróty

Niesamowicie pełnym ekscytacji jest moment, w którym dokonujesz czegoś, czego nikt jeszcze nie dokonał. Widzisz to czego inni nie widzą, albo nawet negują możliwość takiej obserwacji.

Dla mnie tym była właśnie ta specyficzna pasja, której przed kilku laty oddałem się całym swoim sercem. Kolumbowskie uczucie pionierskiego dzieła, które tworzyłem przekręcając zoom do granic możliwości w starym kompakcie Sony H7, aby dostrzec góry z miejsc skąd niewiarygodnym było ich dostrzeżenie. Tak, dziś będzie o dalekich obserwacjach, temacie, który na przestrzeni ostatnich kilku lat mocno się spopularyzował, choć ja robiłem to zanim było to modne.

Pierwsze foty za płoty

Dalekie obserwacje były (i są!) perfekcyjnym połączeniem zainteresowań, ale i ograniczeń outdoorowego freak’a. Trudno było samemu wybrać się w góry, szczególnie nie mając własnego samochodu. Góry, do których tak bardzo mnie na co dzień ciągnęło. Każdego popołudnia pragnąłem choćby na chwilę je zobaczyć. Nie było lepszego sposobu, niż wsiąść na rower i wyjechać na jakieś wzniesienie otwierające szeroką panoramę na horyzont.

Właśnie teraz, kiedy ograniczone są możliwości poruszania się sprzedam Wam patent jak być w górach z dala od nich. Czy to jednak jest takie proste? A jakże! Jak więc zdobyć choćby Skrzyczne nie wychylając się za obszar GOPu?

Po pierwsze – Znajdź w swojej okolicy punkt obserwacyjny.

Musi być on na tyle wysoki, aby ani drzewa, ani inne elementy krajobrazu nie zasłaniały Ci horyzontu. Może to być: dach bloku, balkon koleżanki, wysoka hałda, górka na sanki w parku, ambona myśliwska (rzadko, ale jednak)

góry po horyzont
Babia Góra i Tatry zachodnie z hałdy w Murckach. Banówka (2178) – odległość 121 km.

Po drugie – Trzeba wiedzieć w którą stronę wytężać wzrok.

Z pewnością pomoże nam w tym mapa oraz umiejętność posługiwania się nią. W odróżnieniu do częstych sytuacji w górach (hyhy) tutaj wiemy dokładnie, gdzie się znajdujemy, bo przecież specjalnie przyjechaliśmy w to miejsce zobaczyć góry! Jedynym problemem jest zorientowanie się, w którą stronę mamy patrzeć.

Łapiemy więc jakieś bliski charakterystyczny punkt np. wieżę kościoła. Obracamy mapę tak żeby linia wychodząca od nas do wieży kościoła pokrywała się z taką samą linią na mapie. Voila! Mamy zorientowaną mapę. Teraz zawężamy obszar poszukiwań do następnego punktu, który już powinien znajdować się w kierunku, w którym znajduje się nasz wypatrywany obiekt. Wiemy czy mamy szukać go na prawo, czy na lewo od naszej wieży kościoła, bo nasza mapa jest już prawidło zorientowana. Kiedy znajdujemy ten punkt np. komin elektrociepłowni w mieście oddalonym o kilkanaście kilometrów to ustalamy czy w jego pobliżu na horyzoncie nie pojawia się dziwny cień. Jeśli tak to prawdopodobnie nasze Skrzyczne!

Skrzyczne
Skrzyczne (1257) z Hałdy w Murckach. Odległość 56 km.

Po trzecie – Nauczyć się czytać pogodę i warunki.

No, ale co jeśli nic tam nie ma? Wtedy oceń, czy Twój wyjazd miał sens. Może niebo jest mocno zachmurzone lub poziom zanieczyszczeń jest wysoki ze względu na inwersję temperatury? Wspomniany komin elektrociepłowni jest już mocno rozmyty i niewyraźny. To znaczy, że dziś nic dalekiego nie ujrzysz. Wybrałeś złe warunki. Jak zatem ocenić kiedy będzie dobra przejrzystość powietrza? Doświadczenie, ale i kilka prozaików:

1) Wysoka wilgotność w zasadzie wyklucza dalekie obserwacje. Odpuszczaj dni, w których jest wilgotno. Występuje ona zarówno w pochmurne deszczowe dni, jak i letnie upalne burzowe. Wysoka temperatura sprawia, że wzrasta odparowanie wody z powierzchni ziemi. Ale jest wyjątek! Tuż po deszczu, kiedy ziemia jest “zgaszona” przez zimny opad, a inne lotne zanieczyszczenia spadły na ziemię razem z deszczem (takie jak pyłki roślin) powietrze staje się klarowne. To świetny moment na wyciągnięcie lornetki i aparatu!

2) Pora dnia. O wschodzie i zachodzie słońca promienie światła przecinają atmosferę pod niskim kątem zmniejszając luminescencję drobin w powietrzu. Poza tym cienie rzucane na obiekt uwydatniają kontrasty, więc łatwiej go dostrzec. W nocy zmienia się również gradient temperatury w atmosferze, co szczególnie o wschodzie, sprawia, że cięższe wilgotne powietrze kondensuje się przy gruncie oczyszczając wyższe partie.

3) Obserwacja nieba.  Nawet teraz siedząc przy komputerze możesz spojrzeć za okno i sprawdzić, czy niebo jest prawie do samego horyzontu niebieskie, czy gdzieś nad horyzontem robi się szaro-bure. Jeśli to drugie to siedź dalej przed kompem, nie ma sensu się ruszać.

4) Wiatr. Jeśli w ostatnich dniach występowały silne wiatry to jest spora szansa, że oczyściły one zalegającą zawiesinę w powietrzu. To poprawi szanse na dalekie obserwacje.

5) Analizuj. Z czasem sam zaczniesz dostrzegać symptomy dobrych warunków. A pojęcia takie jak inwersja czy miraż będziesz wymawiał częściej niż imię swojej matki. Powiem więcej, istnieje nawet specyficzny rodzaj chmur zwiastujący dobrą przejrzystość powietrza!

Po czwarte – nie musisz mieć sprzętu!

Swoją przygodę z DO zaczynałem kompaktem SONY H7, który nie był lustrzanką, a co więcej jego parametry pozostawiały wiele do życzenia. A głównym dowodem na to twierdzenie jest poniższe zdjęcie przedstawiające Jeseniki z Zabrza ustrzelone telefonem z dostawioną ręcznie lornetką!

Jeseniki z Zabrza. Odległość do Pradziada (1491) – 113 km. Na pierwszym planie radiostacja w Gliwicach.

Można DO-stać bzika!

Wielowątkowość tej całej zabawy jest chyba najbardziej ciekawa. Musi zostać spełnione wiele warunków dla idealnej obserwacji, co wymaga ogromnej cierpliwości. To co podbija adrenalinę to kilometry. Im dalszy obiekt dostrzegłeś tym pobijasz kolejny rekord niemożliwego. Fascynacja, co, gdzie, skąd, kiedy może zostać dostrzeżone spędza sen z powiek. Sam zarywałem niejedną noc wyszukując coraz ciekawszych punktów obserwacyjnych dających możliwość osiągnięcia większych odległości wymagających skrajnie perfekcyjnych warunków. Pomagają w tym stworzone w tym celu portale takie jak Udeuschle.

Największy dreszczyk emocji i ostateczna walka z cierpliwością to moment zrzucania fotek na dysk. Zaczynasz łączyć kilkanaście ujęć ze sobą aby zredukować szum i jednocześnie zapanować nad kontrastem i klarownością obrazu. Wyciągasz suwaki do końca aby jakieś kilka pikseli zmieniło swoją barwę i ukazało Ci wypatrywany obiekt. Tak było, kiedy osiągnąłem swój szczyt marzeń. 163 kilometry i Tatry wysokie widziane z balkonu dziewiątego piętra w Zabrzu.

Tatry Wysokie z Zabrza. Do Łomnicy (2634) 163km. Symulacja wygenerowana na portalu Udeuschle.

 

Pozostaje nauka

To zdjęcie jak na 2011 rok było całkiem dobrym osiągnięciem. Sprawiło też ono, że nic dalszego ze swojej okolicy dostrzec już nie mogłem i adrenalina oraz pasja opadły.

Czasami jednak znów mi “odbija” i daję się ponieść horyzontalnym fantazjom. Całkiem niedawno dreszczyk dalekich obserwacji kazał mi nadrobić ponad 200 km ku niezadowoleniu moich sceptycznie nastawionych towarzyszy docierając nad jezioro Tuzkol w Kazachstanie. Tylko po to, aby móc zobaczyć Chan Tengri (7010) na własne oczy. Zrobiliśmy 200km (w dwie strony) przez bezludny step, żeby dojechać nad śmierdzące rybą jezioro, bo znad niego może jakimś cudem będzie się dało zobaczyć Chan Tengri.

Chan Tengri znad jeziora Tuzkol. Kazachstan. Odległość 90km.

Mieliśmy wiele szczęścia. Chan ukazał na się na kilka chwil w pełnym swoim majestacie.

Dziś nie poświęcam już tak wiele uwagi dalekim obserwacjom, a szkoda, bo została mi po nich cenna wiedza. Wiedza o geografii, kartografii, meteorologii, fotografii, czy posługiwaniu się mapą. Między innymi kształty danych masywów górskich, dzięki czemu z łatwością rozbrajam niejedne panoramy ku zaskoczeniu towarzyszy wycieczki. Nawet znajomość dobrych widokowych miejsc, z których pięknie widać zachód słońca przydaje się choćby po to, aby zabrać tam swoją ukochaną osobę i przedstawić jej tak bliską, a jednak piękną Daleką Obserwację.

Zapraszam do kilku moich obserwacji udokumentowanych na portalu Dalekie Obserwacje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *