L O A D I N G
blog banner

Pietros, czyli skała.

na skróty

O górach niejedno już powiedziano, a jeszcze sporo do opowiedzenia zawsze zostanie. Będące wytworem geologicznych sił natury masywy malujące krajobraz przez wieki były barierą dla zwykłych ludzi nieprzekraczalną, ponieważ kryły w swych gęstych borach wiele zagrożeń.  

Przymierze

W najgłębsze odstępy puszcz karpackich zapuszczali się tylko najodważniejsi. Byli to ludzie o wiedzy pozwalającej na przeżycie i szczęśliwy powrót do domu. Myśliwi, drwale i w końcu owcorze pasący na górskich halach owce. Potomkowie tych, którzy jako pierwsi ujarzmiali dzikość karpat. Krew wołoska płynie w tych, którzy zamieszkują po dziś dzień przysiółki będące zimą odcinane od świata. Choć dziś nie ma już skrawka lasu nietkniętego ludzką stopą, to jednak w dolinach dudni echo pradziadów góralskich. Mimo upływu wieków prawdy życiowe i szorstkość charakteru w góralach pozostały. Dzięki temu górale i Beskidy zawarli przymierze, gdyż mimo, że nawet w dzisiejszych czasach życie w górach nie jest łatwe to górale są ich integralną częścią. Wróćmy jednak do tematu, ponieważ chciałbym w paru wpisach przytoczyć ciekawe, moim zdaniem, historie z miejsca w którym spędziłem kawałek swojego życia. 

Pietraszonka rok 1958. Zdjęcie znalezione w sieci. Jedno z pierwszych zdjęć ukazujących przysiółek. Prawdopodobnie widok od strony agroturystyki p.Danki w stronę Ochodzitej.

Pietros, czyli Skała.  

“Ty jesteś Piotr, czyli skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.” Już w Piśmie Świętym naznaczony został Pietros z całą Pietroszonką, bo w dawnym regionalnym nazewnictwie tak na najwyżej położony przysiółek Istebnej się mówiło. Pietraszonka to nazwa spolszczona. To tak jakby godanie przekręcić na gadanie, ale godki w Istebnej nie doświadczycie, bo tu się “rządzi” i lepiej hanyskiego z jabłonkowaniem nie mieszać. Pietros w języku wołoskim oznaczał kamień, skałę. Często różne formy tej nazwy przewijają się w ukraińskiej oraz rumuńskiej części Karpat. Tam Wołosi odcisnęli znacznie większe piętno na nomenklaturze geograficznej. Przykładów jest tam na pęczki, choćby pierwsze z brzegu: Vârful Pietrosul Rodnei – najwyższy szczyt Gór Rodniańskich, lub Petros – jeden z najwyższych szczytów Czarnohory. 

Pierwsze dni w Chatce na Pietraszonce. Lata 60-te. Ze zbiorów AKT.

I na tym kamieniu…

Na tym kamieniu posadowiono osadę, w której od grudnia 1967 roku rozpoczął się nowy rozdział turystyki studenckiej. Powstała Chatka AKT “Watra” na Pietraszonce, w której 4.02.1968 roku odbyło się pierwsze zimowisko. Ku pamięci tej daty obchodzi się do dnia dzisiejszego “Święto Chatki”. Odbywa się ono w weekend pobliski tej rocznicy. Zanim jednak Akademicki Klub Turystyczny zajął chałupę w Istebnej, bazował na polanie Sulowa Cyrhla pod Babią Górą. Było to w latach 1962 do 1967 roku. Była to pierwsza Chatka Studencka w Polsce, więc w historii turystyki studenckiej na skalę kraju Watra zapisała się po raz pierwszy. W roku 1967 z racji znacznej odległości Zawoi od Gliwic zarząd AKT Watra zdecydował się z niej zrezygnować. Na temat Chatki w Zawoi postaram się poświęcić osobny rozdział, ponieważ informacji na jej temat pozostało niewiele. Zebranie ich w formę wymagającą godnego upamiętnienia zajmie nieco czasu. Cierpliwości!

Chatka na Sulowej Cyrhli. Ze strony www.chatki.com.pl.

Wróćmy zatem do Chatki na Pietraszonce. Historię jej odkrycia i pierwszych dni spisał niegdyś Franek Drewniok. Jest ona do prawdy fascynująca i w dzisiejszych realiach wręcz niewyobrażalna. Dlatego… przytoczę ją w kolejnym wpisie!

Bądźcie zdrowi!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *