L O A D I N G
blog banner

Pierwsze dni Chatki AKT na Pietraszonce

na skróty

Jak wcześniej wspominałem w roku 1967 zarząd AKT zdecydował się poszukać nowej chatki, która byłaby bliżej Gliwic, aniżeli ta na Sulowej Cyrhli pod Babią Górą. Członkowie klubu dostali zadanie, aby wędrując po Beskidach rozpytywać o obiekt nadający się do zagospodarowania. W tym czasie Franek Drewniok* był wtedy szefem sekcji górskiej klubu i prowadzącym Rajd Barbórkowy. Dzięki niemu historia początków Chatki AKT na Pietraszonce jest nam znana. Poniższy tekst oparty został o wspominki z jego nieistniejącego już bloga, oraz ze strony internetowej prowadzonej przez Watrę 50+.

Rajd Barbórkowy 1967

Franek Drewniok będąc prowadzącym Rajd Barbórkowy 1967 szukał miejsca na zimowisko noworoczne dla klubu. Zgodnie z dyrektywą zarządu pytał równocześnie miejscowych o wolną chałupę w celu zagospodarowania jej na bazę dla AKT. Wędrując z Istebnej od tartaku na Zaolzie, znalazł dogodne kwatery na zimowisko w dwóch domach. Pierwszy z nich był u pani masarki – drugi dom po lewej po wyjściu z lasu, drugi zaś w leśnictwie u pana Wojtasa. Leśniczówka stoi do dziś naprzeciw skrzyżowania drogi od Chaty Kawuloka (przysiółek Wojtosze) do Zaolzia właśnie. Mimo sukcesu w poszukiwaniu kwater na zimowisko odzewu odnośnie opuszczonej chaty nie było. Wieść jednak po wsi się rozniosła. Nazajutrz podczas śniadania w schronisku na Przysłopie poproszono do telefonu „tego pana, który wczoraj na Zaolziu pytał o chałupę”. W słuchawce głos pana Wojtasa zakomunikował, że na Pietraszonce stoi jego opuszczona chałupa. Franek umówił się z nim za półtorej godziny na miejscu i w samo południe, 4 grudnia 1967 roku, dokonywał już pierwszych oględzin wraz z dwoma kolegami z automatyki. Chałupa od razu przypadła im do gustu. Jako, że z panem Wojtasem mieli spotkać się za miesiąc na zimowisku, to ustalili, że wtedy dopną szczegóły.

4 lutego 1968 roku

Jak zaplanowali tak też zrobili, ponieważ w czasie trwania styczniowego zimowiska u pana Wojtasa wyruszyli całą AKTowska gromadą do potencjalnej chaty w celu dokładniejszych oględzin. Chata miała duży potencjał, więc na oglądanie wybrał się sam ówczesny prezes Andrzej Brożek. Wszystko wypadło po myśli zarządu i zapadła decyzja, że od lutego chałupa zostanie wynajęta oraz, że zorganizowane zostanie tam międzysemestralne zimowisko. 4 lutego 1968 roku do Chatki udała się 12 osobowa „grupa szturmowa” zimowiska AKTowskiego. Do chatki ledwo udało im się dotrzeć, ponieważ śniegi były w tamtym roku potężne. Jakież było ich zdumienie, kiedy w chatce zastali trójkę waletów z Krakowa – Wojtka, Krzyśka i Bogdę. 

Chatka – początki. Warto zwrócić uwagę, że zegar na ścianie wisi tam do dziś. fot. ze zbiorów AKT

Rozgośćmy się jak w domu

W pierwszych dniach chatkowania chałupa różniła się wyglądem od stanu znanego nam dziś. Saloon, będący uprzednio kuchnią wyglądał z goła inaczej. Na miejscu kominka stał piec kuchenny jaki dziś stoi w Żarnówce. Tam gdzie aktualnie jest wydawka stał kredens, który obecnie stoi w przedpokoju. Na lewo od wejścia były dwa łóżka drewniane, trzecie stało na wprost, po prawej. Na środku stół i dwie ławy. Pomieszczenie to ochrzczone zostało Saloonem, ponieważ było tam najcieplej i głównie tam toczyło się życie. W Waletówce ulokowali się krakowscy waleciarze, więc nazwa była oczywista. Stały tam trzy metalowe łóżka i piec z kociołkiem na ciepłą wodę (stąd komin w przedpokoju). Pomieszczenie dzisiejszej kuchni zdecydowano się nazwać Żarnówką, ponieważ w miejscu gdzie dziś ulokowany jest zlewozmywak leżały żarna. Pozostałość jednego z nich leży dziś w pobliżu lubieżników. Na miejscu obecnej łazienki był magazyn sprzętu zakończony wyjściem na zewnątrz. Z tego wyjścia korzystano częściej niż z frontowego.

Chodź zwiedzimy pięterko.

Na piętrze były dwa pokoje. Prezesówka była pusta i stało tam jedynie szerokie drewniane łóżko. Nazwa Prezesówki związana jest z ówczesnym Prezesem AKT Andrzejem Brożkiem, który przyjechał na lustrację zimowiska ze swoją dziewczyną. Para zaszyła się w Prezesówce na dwa dni, a pozostali klubowicze zaopatrywali ich w prowiant. Szwagrówka pochodzi od Kazika “Szwagra” Bodory. Pewnego dnia poszedł tam, gdyż ciasno mu było w Saloonie ze wszystkimi. Jako, że w owych czasach śpiworów nie było, poszedł spać w samej kufajce. Kiedy rano nie przyszedł na dół, Franek poszedł go sprawdzić. Leżał on na jednym z dwóch metalowych łóżek, będących wtedy w Szwagrówce. Był prawie sztywny i tylko wymamrotał to „Franek, odrąb mnie…”. Pozostałe zakamarki były rupieciarniami. Sama góra, czyli Szpokówka była, jak i dziś ponownie, otwarta i również zagracona.

Sylwester Chatka 1969. fot. ze zbiorów AKT

Potem było już tylko huczniej

Pierwsze zimowisko obfitowało ponoć w wiele przygód, do których warto byłoby wrócić i dla potomnych spisać. Właśnie wtedy powstały nazwy pokoi, które uwieczniono na deskach rozżarzonym gwoździem. Tabliczki te wiszą na drzwiach do dziś. Tak samo jak tablica przy wejściu do Chatki, którą opisała dziewczyna ówczesnego prezesa. Wodę czerpało się ze studni u Gazurów, czyli nieopodal dzisiejszego “koryta”, a drewno bukowe, którym palono w piecu zmagazynowane było jeszcze przez Wojtasa w stodole (dziś nieistniejącej)**. Kolejną imprezą był w Chatce Złaz Primaaprilisowy. Przed złazem klub załatwił wycofane z akademików materace, którymi wyłożono podłogi i zastąpiono łóżka. W pokojach zamontowano ufundowane przez Rektora trzy grzejniki akumulacyjne. Jeden z nich funkcjonował jeszcze w Chatce w roku 2012 w Waletówie. Ponadto klubowiczom udało się załatwić całą skrzynię farb bezbarwnych ufundowanych przez Polifarb z Cieszyna. Złaz Primaaprilisowy okazał się bardzo liczny i w Chatce nocowało około 120 osób. 

Pierwszej wiosny…

Kiedy zeszły śniegi okazało się, że do Chatki podprowadzona była woda. Drewniane rynny prowadziły od Waszutów (ostatni dom po prawej idąc na Czumówki) do koryta znajdującego się w miejscu w którym niegdyś stał prysznic, a dziś jest to pusty plac za drewutnią. Stamtąd wodę nosiło się wiadrami do Chatki. Entuzjazm nie trwał zbyt długo, gdyż szybko okazało się, że rynny zatykają się liśćmi i codziennie musiały być czyszczone. Koryto spełniło też swoją rolę podczas Wielkanocy 68′ – wtedy prawie wszystkie dziewczyny zaliczyły w nim “Śmigusa”. Latem 1968 w Chatce była Baza ZSP. Nocowały w niej studenckie obozy wędrowne oraz coraz więcej studentów indywidualnych, gdyż Chatka zyskiwała na popularności. Kierownikiem był wtedy Józek Glet. Jesienią 68′ kierownictwo przejął Witold “Tolo” Wiśniewski, który dla Chatki wiele się przyczynił. O “jego czasach” parę słów postaram się poświęcić w kolejnym wpisie. 

Znak do Chatki. Może warto byłoby go odtworzyć? fot. ze zbiorów AKT

*Franek Drewniok był jednym z założycieli i długoletnim kierownikiem Chatki na Pietraszonce, jednym z założycieli klubu, przez wiele lat czynnym AKT-owcem. Na spacer po połoninach niebieskich w poszukiwaniu nowej Chatki udał się 17.07.2017r. 

**Nie mam do końca informacji, czy owa stodoła to stara drewutnia, czy był jeszcze jakiś inny budynek wokół Chatki – jeśli wpis ten dotarł do osoby mającej taką wiedzę bardzo proszę o kontakt.

***Jeśli posiadasz więcej historii, anegdot, zdjęć, bądź innych cennych informacji na temat Chatki i AKT podziel się nimi, aby inni mogli również się z nimi zapoznać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *