L O A D I N G
blog banner

Pętla Węgierski i zjawiskowa Hala Jaworowa

na skróty

W ostatnim czasie z racji natłoku obowiązków nie mogę sobie pozwolić, aby przeznaczyć tyle czasu na moje kochane skitury ile bym chciał. Humoru nie poprawia fakt, że zima powoli jest już w odwrocie. Każdą wolną chwilę staram się przeznaczyć na planowanie. Wyznaczyłem sobie kilka tras, które chciałbym rozpoznać jeszcze w tym roku. Jedną z nich była krótka popołudniowa skitura trasami dawnego ośrodka narciarskiego Węgierski w Brennej.

SkiUrbex na Hyrcy

Ski-Urbex na Hyrcy

Samochód pozostawiam na parkingu przy ostatnim przystanku w dolinie. Odwilż skutecznie pozbawiła śniegu doliny, więc pierwsze metry pokonuję na butach. Po kilkuset metrach w prawym dolnym rogu dawnego stoku „Hyrca” dostrzegam ślady innych amatorów tej trasy. Postanawiam przywdziać deski i ruszyć ich śladem. Podejście wzdłuż starego wyciągu jest bezlitosne, ale dzięki temu szybko zdobywa się metry. Krajobraz wokół jest nieco apokaliptyczny. To niesamowite jak w przeciągu siedmiu lat odkąd ośrodek Węgier-SKI został wystawiony na sprzedaż natura zdominowała stok. Swoją drogą to bardzo smutne, że mimo swej ogromnej atrakcyjności kompleks padł ofiar syndromu gubałowskiego. Mentalność właścicieli ziemskich jeszcze długo pozostawi nas w tyle za imperiami narciarskimi takimi jak: Włochy, Austria, Niemcy.
Niy wpusce cepra! Płot postawim! Moje pole! Co mi tu nie bedo turysty wlazywać w kartofle…. ech…

Moje pole! Zakaz wstępu!

Best Hala Ever

Ścinam nieco trasę przez rzadki, lecz wysoki las bukowy pozostawiając szczyt Hyrcy niezdobyty. Tym bukowym lasem będę chciał kiedyś zjechać, bo zapowiada się świetnie. Robię szybki pić-stop na polanie z widokiem na zatłoczone Skrzyczne i po kilku szurnięciach melduję się na Kotarzu. W kładącym się na horyzoncie słońcu wyjeżdżam na Halę Jaworową. Jest przepięknie! Hala Jaworowa została przeze mnie odkryta stosunkowo niedawno, ale za każdym razem kiedy dane mi jest ją odwiedzić jestem nią zauroczony. W tej części Beskidu Śląskiego zdecydowanie wygrywa ona plebiscyt na najurokliwszą halę ever! Ta chwila mojej celebracji piękna i kilku centymetrowej warstwy puchu na betonie nie trwała zbyt długo. Oczywiście jakiś debil na skuterze skutecznie zepsuł mi nastój, gdyż przez kilkanaście minut ładował z góry do dołu po Hali na pełnych obrotach. Zasmrodził, nawarczał i co gorsza prezentował to wszystko swoim dzieciakom. Skutery powinno się rejestrować tak jak samochody, ponieważ można byłoby obywatelsko donieść na dziada, że porusza się po Lasach Państwowych.

Trudno, taki mamy kraj. Pokontemplujmy lepiej piękne „golden hour” na Hali Jaworowej.

Golden Hour na Hali Jaworowej
Best Hala Ever!

Zjazd Węgierski

Do pełni szczęścia zjadłbym langosza, ale musiałem zadowolić się bananem. Takie miałem menu, ale to też dobra parafraza warunków podczas zjazdu. Niestety moja opieszałość i dusza romantyka zatrzymała mnie na Hali Jaworowej na tyle długo, że mróz ściął w beton śnieg zanim zacząłem zjazd. Pętlę zamykam drogą zrywkową ze samego szczytu „918”, która zaczyna się w sposób nieoczywisty i trzeba się jej naszukać. Kiedy już się w nią wpadnie to wypada się jak z toru bobslejowego przy górnej stacji wyciągu Węgierski biegnącego od Kisiałki Wyżniej. Dawny stok poprzecinany był lodowymi rynnami po śladach narciarzy i wrrr skuterów. Mimo tego zjazd był ok i oczyma wyobraźni wracałem do czasów świetności ośrodka, kiedy tętniło tu narciarskie życie. Szkoda, może jeszcze kiedyś stacja narciarska Węgierski ruszy. Póki co to świetne miejsce dla fanów pozatrasowej jazdy. Polecam!

Wyciąg od Kisiałki z widokiem na Klimczok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.