L O A D I N G
blog banner

Jak ugryźć Himalaje? Annapurna Circuit.

na skróty

Himalaje. Na skalę światową są czymś niepowtarzalnym. To jedna z głównych scen dla legendarnych dokonań człowieka w konfrontacji z jego słabościami i siłami natury. Dach Świata, niczym Olimp owiany sławą dostępności tylko dla herosów. Czyż nie jest to już wystarczającym argumentem, aby snuć marzenia o zbliżeniu się do nich choćby wzrokiem?
To jeszcze kilka lat temu było marzeniem, a dziś mogę wrócić do wspomnień o próbie zmierzenia się z Thorong La (5416m n.p.m.).

Diarrhea!

Dla wielu Europejczyków to słowo będzie kluczowym do funkcjonowania w pierwszych dniach pobytu w Azji. Czy tego chcesz czy nie klątwa faraona dopadnie i Ciebie. Analiza epidemiologiczna wykazała jednoznacznie, iż w naszym przypadku śniadanie na granicy indyjsko-nepalskiej było tym trefnym. Już jadąc autobusem do Pokhary (12h – 100km) mieliśmy pierwsze objawy poważnego zatrucia pokarmowego. Kiedy tylko dotarliśmy do turystycznej stolicy Nepalu doczołgaliśmy się ostatkiem sił do zarezerwowanego wcześniej hostelu, by tam przewegetować 4 dni. O mały włos, a przez to zrezygnowalibyśmy z trekkingu dookoła Annapurny.

Masyw Annapurny z dachu naszego hostelu w Pokharze.

Jednak wybieramy Annapurnę

Kiedy leżeliśmy w hostelu mieliśmy dużo czasu, aby zapoznać się z relacjami wielu blogerów odnośnie najpopularniejszego szlaku w Himalajach. Jedyne co można było wywnioskować z tych opisów to wrażenie, że każdy przeszedł inny szlak. Z racji osłabienia rozważaliśmy jeszcze krótsze trekkingi, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się podjąć wyzwanie przejścia przełęczy Thorong. Przed rozpoczęciem trekkingu dookoła Annapurny należy zaopatrzyć się w pozwolenie, do którego wyrobienia będziecie potrzebować 40USD (2016r) i zdjęcia. Wyrobienie pozwolenia trwa z reguły jeden dzień, ale my trafiliśmy akurat na jakieś święto, co ukradło nam z kalendarza kolejne dwa dni. Pozwolenie jest sprawdzane na posterunkach z parku narodowego, których nie da się ominąć, więc nie radzimy kombinować.

Check posty pozwoleń w drodze na Annapurna Circuit

Tutaj protip: w Pokharze znajduje się wiele agencji turystycznych, w których znajdziecie darmowe materiały i mapki okolicy.

Kolejny protip: wybierając hostel wybierzcie taki z przechowalnią bagażu. Wszak przy planowanej półrocznej podróży bambetli ma się co niemiara, a na pięciu tysiącach klapki i strój kąpielowy raczej nie będą potrzebne. Dotyczy to również namiotu, czy zapasów jedzenia. Jedyne w co warto się zaopatrzyć to Diamox (medykament do leczenia choroby wysokościowej), tabletki do chlorowania wody i… grzałka elektryczna do gotowania.

No to jazda!

Dworca autobusowego jako takiego w Pokharze nie ma, ale większość interesujących nas busów znajdziemy przy głównej ulicy na północ od lotniska. Obieramy kierunek Besisahar, gdzie musimy przesiąść się na kolejnego busa do Bhulbhule (850). W tym miejscu 12.10.2016 zaczęła się nasza himalajska przygoda. Tego samego wieczoru docieramy do Ngadi (900), aby tam znaleźć pierwszy nocleg. Protip: jeszcze w 2016r obowiązywała zasada, że w zamian za kupowanie jedzenia w danym hostelu śpimy w nim za darmo. Ceny w menu aż do Manangu są nieznacznie wyższe od tych w Pokharze i za kilka dolarów mamy zapewniony wikt i opierunek. Dlatego też nie ma sensu zabierać ze sobą jedzenia i namiotu.

Pierwsze spotkanie z Annapurną

Początkowo trasa z Ngadi wiedzie głęboko wciętym dnem doliny jedynie czasami podnosząc się na stromo nachylone stoki. Mniej przyjemne odcinki prowadzą główną drogą, po której szarżuje sporo terenówek. Przyjemniej robi się w momentach, kiedy szlak wymyka się na przeciwległe zbocze zahaczając o piękne viewpointy. Krajobrazy są raczej wietnamskie, a wielotysięczne białe kolosy bardzo rzadko ukazują się naszym oczom. Wieczorem dochodzimy do Tal. Po zmierzchu robi się chłodno, a każda herbata w hostelu to koszt około dolarka. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że każdy dolarek opłakiwaliśmy strugami farby w Norwegii, więc aby przyoszczędzić cebulionów wybieramy taki hostel, w którym mamy dostęp do gniazdka. Dzięki naszej grzałce stajemy się herbatkowo-niezależni.

Nasza najcenniejsza rzecz na trekkingu. Grzałka.

Byle do Manangu

Wędrówka dnem doliny nie przysparza trekkerowi o widoków wywołujących zawroty głowy. W trasie największe wrażenie robią przelatujące nad głowami wodospady. Pierwsze nieśmiałe przebłyski białych kolosów pokazują się za Dharaphani w okolicach Timangu. Za każdym razem kiedy przystaniemy i obrócimy się za siebie, będziemy mogli podziwiać Manaslu. Przełom w mozolności wędrówki następuje za miejscowością Bratang, za którą dolina wyraźnie się przełamuje, a my musimy ostro podejść do góry. Tym samym opuszczamy strefę komfortowych warunków i wkraczamy w wysokości rzędu 3000. Do Manangu (3620), który jest stolicą Annapurna Circuit docieramy 16.10. Tego samego dnia robimy krótką aklimatyzację do świątyni (ok. 3850) na północnych stokach Annapurny III w myśl zasady “śpij niżej niż wyszedłeś”. Wiele czytaliśmy odnośnie choroby wysokościowej, jako głównego zagrożenia na trekkingu przez Thorong La. Aklimatyzacja była dla nas bardzo ważna i kolejnego dnia postanawiamy pójść na Ice Lake (4620).

W tym miejscu chciałbym odczarować to miejsce. Spotkaliśmy się z wieloma opiniami, że “nic tam nie ma”, ale dla nas Ice Lake było najpiękniejszym punktem widokowym na całej trasie Annapurna Circuit. Amen.

Wieczorem udajemy się na seans do kina (tak! w Manang jest kino!). Po dwóch dniach odpoczynku planujemy podjąć się przekroczenia bariery 4000 i próby zanocowania w Yakharka. Stamtąd będzie już tylko jeden kierunek. Thorong La.
Dalszy ciąg relacji w kolejnym wpisie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *