L O A D I N G
blog banner

Góry nieoczywiste. Alpejskie Loferer Steinberge.

na skróty

Alpy. Góry na tyle rozległe, że nie sposób odwiedzić ich każdego zakątka. Dzielą się na 68 mniejszych, bądź większych grup górskich. Grupa Loferer Steinberge jest zaszyta gdzieś w pozycji 24 – Alpy Salzburskie. Myślę, że 90% Austriaków nawet nie słyszało ich nazwy, która w wolnym tłumaczeniu oznacza góry kamienne obok Lofer. Mimo że jest to bardzo wąska grupa górska, którą tworzą w zasadzie trzy szczyty oscylujące ok. 2500 m n.p.m. to kryje ona w swoich odstępach wiele ciekawych miejsc wartych odwiedzenia. Dlaczego właściwie tu trafiliśmy?

Nie planujcie, nie warto!

Zmęczeni tłumami i porażką z nich wynikającą, która dotknęła nas na Dachsteinie uciekliśmy się do terapii ferratowej. Szukaliśmy przydrożnych ferratek i myśleliśmy co dalej ze sobą począć. Prognozy mówiły o codziennych popołudniowych burzach, które oznaczały, że powinniśmy raczej odpuścić sobie namiotowanie. Szperaliśmy na naszych ukochanych “mapach CZ” wyszukując biwaków, które dałyby w miarę pewne schronienie podczas burzy. Abstrachując od Alp, ciągle mamy traumę po burzowej nocy na 3500m, o której pisaliśmy we wpisie o Kazachstanie. Jadąc w kierunku ferraty w Weißbach naszym oczom ukazały się trzy skaliste góry. Zapytałem: co to za górki przed nami, wyglądają świetnie! Moja małżonka włączyła mapy, przeszperała i… to musi być Breithorn, Reifhorn i Großer Ochsenhorn. O! Tam jest to super położone schronisko! Sprawdziliśmy ceny, dostępność i już wiedzieliśmy, co będziemy robić następnego dnia.

Schronisko Schmidt-Zabierow Hutte

Schmidt-Zabierow Hutte.

Na początku napomknę, że noclegi w alpejskich schroniskach nie są finansową rozpustą, ponieważ będąc członkiem Alpenverein często przysługują nam dosyć pokaźne zniżki. Oczywiście samo członkostwo jest kosztowne, gdyż roczna składka kosztuje nas w 250 zł/os (kupując jako rodzina), ale biorąc pod uwagę, iż mamy w cenie dobre górskie ubezpieczenie to jest to dobra cena. Karta Alpenverein będzie nam przynosić korzyści również w Polsce, bo nasze schroniska coraz częściej respektują jej zniżki. Wracając do tematu, dzięki OAV nocleg w Schmidt-Zabierow Hutte kosztuje nas 10 euro.

Droga przez krasowy płaskowyż. W oddali schronisko.

Najkrótsza droga do schroniska prowadzi z doliny Lofer Hochtal, gdzie na jej dnie zagospodarowany został spory, darmowy parking. Maszerując w głąb doliny po kilku minutach docieramy do zakosów na jej lewym brzegu. Od tego momentu rozpoczyna się bardzo strome, niedające chwili wytchnienia podejście kończące się po niespełna trzech godzinach przy tarasie schroniska. Ponad stuletni obiekt wniesiony został ma wysokości 1966 m n.p.m. na morenie czołowej stanowiącej próg doliny Loferer Hochtal. Dzięki temu na północ rozpościera się z niego otwarta panorama na Północne Alpy Wapienne z Alpami Berchtesgadeńskimi na pierwszym planie. Na południe zaś wznoszą się przed nami dolomitowe ściany masywu Loferer Steinberge, które swoją surowością budzą grozę. Siedząc na tarasie schroniska i wpatrując się w upadające galerie Mitterhorna trudno wyobrazić sobie, iż można dotrzeć nań drogą niewspinaczkową. Właśnie ze względu na swój domniemany trekkingowy charakter szczyt ten stał się naszym pierwszym celem.

 

Loferer Steinberge. Ukryty park alpejskiej rozrywki.

Sam masyw nie grzeszy wysokością, ale stanowi raj dla fanów wspinaczki skałkowej. Wokół schroniska jest kilkadziesiąt tras wspinaczkowych, ferratowy klettergarten z 3 krótkimi ferratami oraz mostem linowym zawieszonym kilkadziesiąt metrów nad przepaścią. Wszystko to dzięki krasowej budowie geologicznej. Spacerując po Loferer Steinberge można odnieść wrażenie, że jest się w chorwackim Velebicie, ponieważ bardzo podatny na erozję wapień tworzy rozmaite formy. Zapadliska, dziury i finezyjne kształty skał “czesanych” przez krople wody sprawiają, że czujemy się jak na innej planecie. TUTAJ znajdziecie więcej informacji o drogach wspinaczkowych w masywie.

Jak w raju. A przed chwilą było burzowe piekło.

Jeszcze pierwszego dnia wyruszamy na wspominany wcześniej Mitterhorn (2506), na który dotrzemy zarówno drogą trekkingową, ale również via ferratą Nackter Hund wycenianą na “D”. Wybieramy drogę spacerową, ponieważ jest już późno, a my mamy już za sobą 1200 metrów podejścia. Od schroniska znaki wskazują ok. 2h podejścia, lecz nam udaje się pokonać szlak w ok. 1,30. Mimo, że droga posiada tylko kilka krótkich odcinków ze sztucznymi ułatwieniami to jednak osoby mające na bakier z wysokością powinny patrzeć pod nogi. Ścieżka miejscami wiedzie przez pochyłą półkę o szerokości około półtora metra, której lewa krawędź opada kilkusetmetrową ścianą. Zgodnie z prognozami ze szczytu przegania nas grad i zbliżająca się burza.

Wąska ścieżka na Mitterhorna
Wąska ścieżka na Mitterhorna

Großer Ochsenhorn. Król Loferer Steinberge.

W trakcie bardzo burzliwej nocy cieszyliśmy się, że jesteśmy w Schmidt-Zabierow Hutte, a nie w ciasnym biwaku przy chiniolu z kuskusem. Mimo, iż sporo oszczędzamy na noclegu dzięki OAV to już wiemy, że nie będzie to tani wyjazd. Jedzenie przygotowywane przez przemiłą obsługę obiektu jest wystrzałowo pyszne, a my jako zagorzali gastro-triperzy nie możemy się powstrzymać przed zamówieniem sobie kolejnych pyszności.

Ranek wita nas wchodem słońca, który zdaje się być wyjęty z folderu reklamowego. Jest po prostu… no brak słów, zobaczcie sami:

Poranek przed schroniskiem.

Nie trąc pięknej pogody wyruszamy w drogę. Zatrzymujemy się przy moście linowym, który kusi małżonkę do tego stopnia, iż musi go przejść teraz, zaraz, już. Ferratki zostawiamy sobie jednak na deser, gdyż ważniejsza jest dobra pogoda na szczycie. Sam szlak na Großer Ochsenhorn’a jest bardzo dobrze oznaczony. Przez około godzinę wędrujemy magistralą 613 po księżycowym płaskowyżu, aby wspiąć się na niewysoką przełęcz, z której odchodzi droga na sam szczyt. W tym miejscu zaczyna się 500 metrowa pół wspinaczka z miejscami 0+/1-. Prócz jednego miejsca na kilka minut przed końcem nie znajdziemy żadnych sztucznych ułatwień. Kontakt ze skałą daje jeszcze większą frajdę z wejścia na szczyt, ale zasiewa pytanie: jak my stąd zejdziemy?

Linowy most nieopodal schroniska.

Po niecałych 2h od przełęczy docieramy na Großer Ochsenhorn’a, na którym tradycyjnie wita nas krzyż. Dlaczego takie miejsca są najwspanialsze? Ponieważ góry są tylko dla nas, nikogo poza nami tam nie ma. W oddali widać Dachstein, na którym pewnie właśnie kłębią się tłumy, a my jesteśmy tutaj zupełnie sami. Jest cudownie. 

“Wokół góry, góry i góry; I całe moje życie w górach”

Ferratka na deserek

Zejście z Großer Ochsenhorn’a okazuje się znacznie łatwiejsze niż wskazywałby na to nasze obawy, jednak góra jest na tyle krucha, że koniecznie trzeba ubrać kaski. W drodze powrotnej ze schroniska urządzamy sobie przystanek przy schroniskowym, wspomnianym wcześniej parku rozrywki. Decydujemy się na kilkunastominutową najłatwiejszą w grupie ferratkę “C”, ponieważ chmury mocno się kłębią, a my mamy jeszcze ponad dwie godziny marszu do samochodu. Zgodnie z przewidywaniami meteosceptyków dotarliśmy do auta cali przemoczeni. Zapraszamy do galerii, gdzie znajdziecie topo rejonu.

Ferraty przy schronisku.

Na Skróty

Trasa: Lofer Hochtal (780) – 3h – Schmidt-Zabierow Hutte (1966) – 1:30h – Mitterhorn (2506) – 1h – Schmidt-Zabierow Hutte – 3h – Großer Ochsenhorn (2511) – 2h – Schmidt-Zabierow Hutte – 2:30h – Lofer Hochtal (780)

Koszty: parking 0 eur; wstęp 0 eur, nocleg w schronisku (z OAV) 10 eur, obiad w schronisku: 7-10 eur, piwo/kawa 3,5-4

Podsumowując

Nie zawsze trzeba pchać się na najwyższe i popularne masywy górskie. Wiele uroku w swoim odosobnieniu mają również te, które zapomniane zostały nawet przez lokalsów. Jeśli szukasz pięknych alpejskich widoków, które kontemplować chciałbyś w samotności oraz popróbować swoich sił na ferratach to Loferer Steinberge jest przystankiem dla Ciebie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *