L O A D I N G
blog banner

Countryside Turawa Lake.

na skróty

Cudze chwalicie, a swego nie znacie. W tej sentencji leży chyba podstawa migracji ludzi. Paradoksalnie człowiek najczęściej marzy o rzeczach których nie posiada. Tak ludzie żyjący w wioskach i trudniący się rolnictwem marzą o życiu w mieście, a mieszczuchy z korporacji marzą o życiu na wsi. Przemierzając bezkres pól powiatu opolskiego życie tutaj wydaje się wolniejsze, beztroskie i romantyczne. Choć zimna analityka każe mi myśleć, że tak nie jest, bo z pewnością miejscowi mają inne problemy, bardziej pierwotne, które przyćmiewają codziennością to wspaniałe otoczenie.

Naszą wycieczkę zaczynamy na parkingu przy urzędzie miejskim w Turawie, aby po kilku minutach znaleźć się na wale czołowym Jeziora Turawskiego. Stąd ścieżka rowerowa zbiega na drogę biegnącą przez Szczedrzyk do Ozimka.

Most w Ozimku

W Ozimku znajduje się zabytkowy most z 1827 roku.  Jest to najstarszy most tego typu w Europie. Wybudowany został przez sąsiednią hutę Mała Panew dla ruchu pieszego nad rzeką o tej samej nazwie. 

Mała Panew właśnie będzie nam towarzyszyć przez kolejne kilka kilometrów podążając drogą 463, aby w końcu wbić się w piękny sosnowy las. Okolice Opola kojarzą mi się przede wszystkim z porannymi wyjazdami na grzyby. Ogromne połacie sosnowych lasów o tak charakterystycznym zapachu i dywanie z drobnych jagodzin zapadły mi głęboko w dziecięcej pamięci. Bardzo miło przemierzać znów ten krajobraz. 

Autostrada rowerowa – Okolice Biestrzynnika.

Podążając przez bory równiuśką, lecz szutrową niebieską ścieżką rowerową docieramy przez Biestrzynnik do Zakrzówka Turawskiego. Mieści się tu Kościół drewniany pod wezwaniem śś. Piotra i Pawła z 1759r. Na próżno szukać tutaj sklepu, którego tak bardzo pragniemy, gdyż jest ponad 30 stopni. W nadziei ruszamy dalej w kierunku Ligoty Turawskiej, nadal nic. Dopiero w Bierdzanach udaje nam się spożyć zimny gaszący jedynie słuszny napój. Bierdzany były poniekąd naszym celem, choć głównym celem była przecież droga! W Bierdzanach znajduje się również kolejny zabytek architektury drewnianej. Kościół św. Jadwigi Śląskiej w Bierdzanach powstał w 1711 roku (datę wyryto na jednym z kamieni podmurówki) na miejscu starszego pod wezwaniem św. Walentego, wzmiankowanego już w 1410 roku.

Kościół w Zakrzówie Turawskim

Drogę powrotna to również ścieżka rowerowa, lecz biegnąca nieprzerwanie lasem wprost do Turawy.

Nocleg znajdujemy nad Małą Panwią gdzieś pomiędzy Kolanowicami, a Biadaczem w otoczeniu łanów zbóż i pięknych starych dębów. Zachód słońca gra spektakl cieni i złotych kolorów. Piękne polskie lato. 

Zachód słońca za dębami

Kolejnego dnia zaczynamy z Zawady, aby wrócić do Biadacza i przez Świerkle, Kup dotrzeć w okolice Ładzy. Tego dnia nie podążamy żadną ścieżką rowerową. Mamy w planie szwędać się ot tak po lesie. Niestety w Ładzy pakujemy się w nieprzyjemne bagno. Nawet sarny, które patrzą się na nas z oddali dziwią się co my tu właściwie robimy. Swoją drogą całkiem tutaj dobrze ma się pogłowie jeleniowatych. W trakcie całego wyjazdu mieliśmy kilka spotkań trzeciego stopnia.

Tego dnia chcieliśmy dotrzeć do Stobrawskiego Parku Krajobrazowego, ale musimy odpuścić. 

Droga powrotna nie przebiega bez przygód. Wkraczając w pewnym momencie na idealnie równą wyasfaltowaną równą szosę dostajemy takiego rozpędu, że zapominamy spojrzeć na mapę. W efekcie czego zbaczamy z założonej trasy i dokładamy sobie kilka kilometrów. 

Izba ołmy i ołpy

Znów dopada nas problem pragnienia. Na szczęście w opustoszałych niedzielną siestą Świerklach udaje się uprosić gospodarza o napełnienie naszych bidonów. Muszę przyznać, że niehandlowe niedziele są dla wędrowców dosyć uporczywe. Od w Świerkli leniwie snując się w południowym słońcu odbijamy się do krawężnika do krawężnika dojeżdżamy znużeni do Zawady. Nie pozostaje nic tylko zapakować rowery na dach i uczcić wspaniały rowerowy weekend kuflem piwa na kanapie.

Na skróty

Trasa i Czas:

Dzień 1: Turawa – Ozimek – Grodziec – Biestrzynnik – Zakrzów Turawski – Bierdzany – Turawa. ok. 64 km i 5 godzin
Dzień 2: Zawada – Biadacz – Świerkle – Kup – Ładza – Brynica – Świerkle – Zawada. ok. 58km i 5 godzin.

Trudności: Płasko i leniwie. Praktycznie bez podjazdów. Typowa emerycka wycieczka. Warto uzbroić się w zapas wody, gdyż w weekend sklepy na wsiach są pozamykane. Ścieżki rowerowe są dobrze oznaczone, ale żeby zboczyć z trasy lepiej uzbroić się w aplikację GPS. Bardzo łatwo jest zgubić się na tak dużym leśnym obszarze.

W skrócie: Przepiękna kwintesencja polskich krajobrazów. Wysokie sosnowe bory z drobną jagodziną. Na polach łany zbóż kołyszące się na wietrze. Coś pięknego! Wycieczka dla każdego, kto lubi środkowopolskie klimaty. Szczególnie jeśli nie lubisz się zbytnio męczyć jeżdżąc na rowerze. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *